0024(001) The Ślub – Bella Provincia

The Ślub – Bella Provincia
Ilość:
  • Grzegorz Daroń - perkusja, chórki
  • Bartek gasiul - fender rhodes, organy hammonda, akordeon, fortepian, sample
  • Miłosz Gawryłkiewicz - trąbka
  • Yuriy Ovsyannikov - saksofon sopranowy, altowy i tenorowy
  • Tomasz Pacanowski - gitara, baglama, banjo, erhu, instrument perkusujne, chórki
  • Mateusz Pospieszalski - saksofon altowy, barytonowy, chórki
  • Andrzej Przybielski - trąbka, głos
  • Paulina Smolarek - chórki
  • Andrzej Solarski - gitara basowa
  • Adrianna Weber-Daroń - chórki
  • Bogusz Wekka - instrumenty perkusyjne
  • Wacław Węgrzyn - śpiew, drumla

Historia tego zespołu zaczęła się pod koniec zeszłego tysiąclecia w Bydgoszczy, styczniowym wieczorem, w sobotę, w popularnym wówczas klubie Sanatorium. Utarł się zwyczaj, że na piętrze klubu, w segmencie oddzielonym od strefy dla ogółu publiczności, organizowano towarzyskie seanse szeroko pojętego relaksu. I tam właśnie, w tzw. biurze Wacka (gdzie niebieski był sufit), śp. Andrzej Przybielski (już dobrze zrelaksowany) zasugerował, że skoro tak gramy co tydzień w tym klubie, a ludziom się nasze granie coraz bardziej podoba, to załóżmy taki "taneczny, w 100% kreatywny" zespół. Grajmy, organizujmy latem piękne trasy po kurortach nadmorskich albo pojedźmy do ciepłych krajów...

I tak powstał "The Ślub", w którym Andrzej grał od początku istnienia, a swój ostatni koncert zagrał właśnie z nami. Skład zespołu ukształtował się w środowisku bydgoskim (grali m.in. Piotr Biskupski, Marcin Jahr, Krzysztof Herdzin, Grzegorz Nadolny, Darek Pliszka, Jura Owsianikow i inne znakomitości), ale też artyści z innych diecezji, np. Wojtek Waglewski czy Mateusz Pospieszalski. Muzykę "The Ślub" trudno przypisać do jednego gatunku. Sami członkowie określali ją jako "muzyka poza szufladą" albo "ironic pop" (z uwagi na sporą dawkę humoru zawartą w tekstach). Sama nazwa jest też małą kpinką z nadużywania angielszczyzny w rodzimym show-biznesie.
(Wacław Węgrzyn)

Pedofil

Adam, Adam, Adam
Bardzo ci dziękuję Adam
Dziękuję ci za to że
Że mi to wreszcie naprawiłeś
Adam, weź ty posłuchaj co ja gadam
Ja gadam - Adam do ciebie - przez cały czas

Pędzą konie, na żaglówce to nie dziecko
Zboczeńcy dziś odpuścili, w parku jest bezpiecznie
Bo mróz się zabrał za nich oraz policjanci

Ile może mieć w sobie, tajemnica z dzieciństwa
Ile dla mnie znaczy, tamta chwila w życiu
Miałem austriackie płetwy
Powodowały one u mnie
Przyspieszenie i lepsze pływanie
Na tym moim obszarze
A mama pozwoliła mi, abym pojechał pociągiem
Do rodziny w górach i pobył na wakacjach
W porozumieniu z Bogiem robiła takie rzeczy

Więc cóż mogło się stać, nic mi się nie stało
W drugiej klasie w przedziale siedziałem
A dla głodu miałem kanapki i pieniądze również
Niedużo - ale zawsze.
A w przedziale - obok
Siedział sobie przyczajony pedofil
Siedział sobie pedofil przyczajony
Ale to dowiedziałem się dopiero na
Godzinę przed nowym targiem, gdzie wysiadałem
O dziesiątej dwadzieścia z minutą
Pedofil, smutno się rozpłakał prawie i
Żałował że poznał mnie dopiero w tamtej chwili
Był dla mnie miły...
Pedofil, który nie wykorzystał chwil
Nie wywąchał chłopca - samotnego wędrowca.

Andrzej Orzeł

Spokojnie krążę nad pustynią
Z przyjemnością robię duże koła
Nazywam się Andrzej Orzeł
Krążę nad pustynią, robię duże koła
Wypatruję ofiary - krótko mówiąc - żarcia

Pewnie się spytacie - dlaczego nad pustynią..
Spokojnie...
Bo tu w powietrzu, nikogo nie wołam
Bo tu (w powietrzu), wszystko jest moje
Bo tu w powietrzu dziwią mnie cumullusy
Dziwią mnie...
Z przyjemnością, tu w powietrzu już nie zawołam
Wypatruję żarcia, wypatruję...
Swojego żarcia, wypatruję swojego żarcia..

Księżycowa cha cha

Chłopcy z moich lat, są naprawdę piękni
I niech tak zostanie, do tzw. śmierci
Na kolanach klęczy Ania,
Angelika jest wyspana
Halina Alina Grażyna Elina
Udobruchała się już nam zgraja

Tak też po lesie, jak po tym mieście
Niech nas poniesie, na księżyc wreszcie
Nie znajduję przyczyny,
Dla martwej natury
Co pozabijać chce stworzenia żywe

Jak blisko ziemi Luna się mieni
Wylądował właśnie wahadłowiec na pasie
Na kolanach klęczy Ania...

Niby to poręka niby zachęta
Ta twoja przewiewna szmatka
Jesteś wstrętna stąd ta głupia zwroteczka
Lekkie są jak my księżycowe rymy
Fatamorgany są obrazami, co bolą kiedy się widzi je

Na kolanach klęczy Ania...
Kawiarenka „Pączek w Maśle” zaprasza na tańce
Księżycówka na stoły – na parkiecie cza - cze
Nie znajduję przyczyny dla martwej natury
Co wy - zabijać chce
Wszystkie stworzenia żywe

Chłopcy z moich lat - piękni cały czas
Jestem jednym z was to tzw. śmierci
Chłopcy z moich lat są naprawdę piękni
I niech tak zostanie - jestem jednym z was

Czarny proszek

Czarny proszek jest do czarnych rzeczy
W czarnym proszku piorę rzeczy swe
I mój sąsiad, i sąsiadka, cała klatka
Piorą czarne rzeczy every day
Czarny jest klawisz “Es”
Tak jak czarny proszek jest do czarnych rzeczy
Czarna zupa i proszku czarna moc
Black death – jego nazwa brzmi
Kup i ty w sklepie mym
Czarny proszek, do czarnych rzeczy służy
Proszę pani proszek tani...

Dobro

Jeżeli pójdzie coś nie tak to i tak będzie dla nas jakiś znak...
Witam ciebie serdecznie w tak fajnym jak dziś dniu (w każdym bądź razie tej pięknej soboty obecnej)
Na początku Chciałbym ciebie przeprosić za to, że przez wiele lat,
naszej znajomości – zażyłości, ja ukrywałem ohydnie całą prawdę o sobie.
Otóż wiedz że, przez ten cały okres ja... udawałem przed wami bystrego.
Najpierw udawałem a potem się poddałem już temu udawaniu na amen.
Wszystko poszło dobrze ale powiem – bo muszę tobie to powiedzieć - co wpłynęło na ten sukces.
To nie ja byłem tak niewiarygodnie bystrym tylko wy
Tylko wy byliście i jesteście osłami(dobrze? Bardzo dobrze!! oraz baranami.
dobro dobre jest i piękne a zło... o wiele wiele gorsze
- Takie są fakty mój przyjacielu.
dobro...
Jeżeli to woda to poproszę do kolan
Jeżeli uroda to tylko made in Poland
Dobre dobre jest i piękne a zło...
Swoboda pachnie jeziorem. a naród jest głupi jak but
Chociaż każdy to wie to godzi się na to, na tamto
Byle za przelewem przelewał się przelew
Dobro dobre jest i piękne a zło jest o wiele gorsze

Dokładnie się nie wie
Dokładnie się nie wie, od kiedy przestaje się mieć
Kontrolę nad sobą i swoją urodą..
Dokładnie się nie wie, od kiedy przestaje się mieć
Kontrolę nad sobą i swoją urodą..
Dokładnie się nie wie, od kiedy przestaje się mieć
Kontrolę nad sobą i swoją urodą..
Dokładnie się nie wie, od kiedy przestaje się mieć
Kontrolę nad sobą i swoją urodą..

Długasy wczasy

Hej długasy wczasy, hej wczasy długasy, hej długasy wczasy...
Hej długasy wczasy, hej wczasy długasy, hej długasy wczasy...
Na niebie niebiesko, słonko mocno grzeje jak na tym obrazku, który jeszcze dziś
Bez wyroku sądu, za duże pieniądze, powiesimy do haczyka – tak jak pana Janosika - zawiśnie grafika...
Na niebie niebiesko... i tak dalej...
Z obicia na poręcz, już nie ma problemu
Na rewers i tremens się gubię – gdzie jestem
Kim jestem? Więc owszem - książęcym stolarzem
I okien mam więcej dorobić na ścianie z widokiem na wojnę,

Na niebie niebiesko, słonko mocno grzeje
Jak na tym obrazku, który jeszcze dziś
Bez wyroku sądu, za duże pieniądze
Powiesimy do haczyka – tak jak pana Janosika
Zawiśnie grafika

Odchodzianka

Jestem w drodze, bo odchodzę, podróżuję, okazją
Samochody się zmieniają, żuki jelcze przewożą mnie
Więc odchodzę, od ciebie, i jakiś czas już to trwa
Tu na szosie, mogę myśleć, o czym tylko, chcę i nie chcę
Świerszczyk bzyknie żaba kumknie, zdenerwuje mnie być może
Co krok to krok, na czole pot - uświadamia życia trud.
Helikopter włączył motor, będzie leciał dziś po kogoś,
Ja odchodzę bo się nudzę, przepraszam że, tak to wyszło
Lecz ze mnie jest, złośliwa wesz, zapraszam na, pojedynek
Spaceruję, kalkuluję, i wrócić już nie planuję
Wilka spotkam łapę podam, od pierwszego, z nim spotkania
Odchodzę więc, prawie co dzień, bo czuję się poniżany

Kolaboracja

Kolaboracja, kolaboracja,
kolaboracja, hola, hola,
Daleko posunięta
współpraca z kochankiem z okupankiem

Kolaboracja, kolaboracja..
To spotkania na kolacjach,
I na egzekucjach
Hola hola! Kolaboracja
Kolaboracja hola, kolaboracja

Po oceanach i morzach pływają statki a my
Topimy wam na lądzie banki

Miłość i Wolność

Miłość jest dzieckiem wolności
Wolność zaś matką tego dziecka
Miłość jest dzieckiem dorosłym
Ale chorym psychicznie – nie zdrowym dzieckiem
Czy to noc,czy południe
Czuje się przy tobie cudnie

A to co między nami - to dynamit więc się w piersi uderz – bo tego chcesz

W ciągłym jesteśmy kontakcie, liżemy tu i ówdzie jak w bajce
Tak właśnie, tak właśnie jest

Na piaskowyżu

Na piasko - wyżu, na piaskowym morzu
Nie wiadomo komu, wiadomo czemu
Zachciało się podniet
Ale rano trudno znieść
Że się tak dajemy ponieść

Zdradzisz mnie przypadkiem na materacu
Ja,ciebie na słońcu,
Bo to co mogłoby być na początku teraz
I zawsze i na wieków końu
Zmienić może się tylko focus
Ae nie powód - przebywania na ziemi

Jestem na powietrzu, od rana po wieczór - na powietrzu
Dużo myślę, mało robię
I tak sobie płynie cały ten obieg
Jesteś ranna - i bezbronna jeszcze,
A tu regularna wojna – twoja pierwsza rana
I po uszy cała w cieście

Jakie to będzie bardzo ludzkie
Kiedy sobie wąsy zapuszczę
Bo w charakterze męskim obecnie
Wąsy są konieczne
Zmienić może się tylko fokus ale nigdy powód
Przebywania na ziemi

Dookoła świata,na kradzionej łodzi
Kilku paserów brodzi,
Popłynęła z nimi wola moja ze stali
I przy okazji – popłynęła Ewa
Jakie to będzie wyjątkowo ludzkie
Kiedy zdejmiesz bluzkę
Ja słonej wody naleję do miski, zamoczę nogi
Będę znowu myśleć
Zmieniać będzie się tylko focus ale nigdy powód
Przebywania na ziemi

Nie bój żabci

Nie patrz tak strasznie rubasznie
Wicherek zaraz zgaśnie
Nie patrz na mnie wyjątkowo,
Umrę i tak pechowo
Nie patrz na mnie – nie bój żabci
Podążaj ze mną (albo za mną)w przyszłość
Tak jak to by być miało już - dziś

Wyhamuj proszę trochę
I o zgodę na rosół
Ty się kury pytaj
Babci nie bój, się nie przejmuj
Podążaj ze mną w przyszłość tak jak to by
Być miało już dziś
Podążaj ze mną albo za mną w przyszłość
Tak jak to by być miało już dziś...

Łąka

Przypominam sobie łąkę, gdzie poznawałem słońce
Mlecz we włosach, rano rosa
Zapach palca blisko nosa
W studni woda mineralna, mineralna w studni dudni
Tam za płotem rośnie gruszka
Co ją wciąż zżerała wioska

Jestem poetą zaś kobietą zniewieściałą
Campingową, odjazdową metamorfozą
Nie - bądź co bądź - niemądra ty nie bądź
la la la la..

Za tą wodą za górka, żyje piesek na sznurku
zachowując się normalnie gryzie ludzi bo tak lubi

Jestem poetą, zaś kobietą zniewieściałą, campingową..

Dzisiaj śmieci niosę ze sobą
W kilku pełnych workach. w dolarach
W złotych zegarakach, w sytuacjach i partnerkach

Jestem poetą, zaś kobietą zniewieściałą, campingową...

Więc leżałem na tej łące, kupiłem dywan latający
Na trzepaku wytrzepie go
Mojego zakurzonego, latającego

Właściwie już nie myślę o tym że mnie ranisz...

Właściwie już nie myślę o tym że mnie ranisz
Ani o tym że mi coś wątrobę wali
I nie boli mnie że Ty tak kłamiesz
Już nie nabiorę się na taką hecę
Już na ciebie nie polecę
Bo ty odejdziesz, ja się obejdę
I to nie jest warte twoich białych majtek

Ref... Baby, baby,baby
Ja niedługo odejdę, ja niedługo odejdę

Jakoś już nie boję się że bez ciebie nie wyrobię
Jest jak jest...
Tylko nie pisz do mnie, nie dzwoń nie pozdrawiaj !
Ich habe genug

Ref... Baby, baby, baby...

To jest piosenka, ty panienka na ziemi męka
Jaka ty jesteś ładna, jaka jesteś zgrabna
Ale coś marna twoja karma
Ale ciągle ciebie pragnę – bo jesteś z mięsa ?

Ref... Baby, baby, baby
Ja niedługo odejdę, ja od ciebie odejdę
Już niedługo pójdę w długą...
Tego chcą wszyscy

- A nuże a chyże a że się tak wyrażę...
W mieście którego do końca nie będzie się nigdy
Nazywało rodzinnym, zbierając do czapki
Pieniądze zarazki sukcesy porażki
- Podchodzę, do ciebie z propozycją tą:
Odbioru rozumu, i rozbioru ubioru
Podłoga się już położyła, a na niej wykładzina uważam że
Bara - bara jest już nie do ominięcia
O bara bara, hari hari coś tam coś tam i jeszcze ta ręka
Co sama się wyciąga po refren

Ref... wszyscy, tego chcą
(od zarania od małego) tego chcą
Wszyscy(przez piaski piaskownic), tego chcą wszyscy
W zaroślach rzęs jeden przez drugiego wszyscy chcą tego samego

Fantazja się budzi, rozpusta nie śpi zamykajmy drzwi
Bo diabeł nas widzi,
Fantazja się budzi, rozpusta nie spi zamykajmy drzwi
Bądźmy więc prawdziwi jak tamci dwaj
Co nam zabrali telewizor wczoraj
Oto orędzie ze szczęścia o szczęściu
Z dedykacją dla muzy (która mi się marzy)

Ref... wszyscy, tego chcą
(od zarania od małego) tego chcą
Wszyscy(przez piaski piaskownic), tego chcą wszyscy
W zaroślach rzęs jeden przez drugiego wszyscy chcą tego samego

Przyznawajka

Dlaczego się chodzi do miejsca
Z czego czerpie się korzyści
Żeby nie przestać zapamiętać, i po - śnić trochę
Jest ciemny las, jest w lesie staw, nocą,tutaj wilki się schodzą
Litości nie znają, i boję się - trochę,
Jest we mnie strach, to takie proste
Żeby się przyznać,
Jeszcze raz, a więc jeszcze raz.
Jeszcze raz, jeszcze raz...
A każdy sobie jedzie,a każdy sobie jedzie
Ty jedziesz w autobusie, jesteś w autobusie.
A mogła byś tu być, mogła byś mnie zdziwić
I tu po prostu przyjść, tak jak dziś to zrobiłaś
Jedziesz w autobusie, ja jadę w pociągu
A ja w pociągu. Czujesz do mnie pociąg
Hokus – Pokus, a ja do ciebie czuję
Autobus.gdzie łatwo ulegniesz
Gdzie oddasz się – w autobusie, w autobusie, w autobusie
Strzeż się a więc jeszcze raz, jeszcze raz

Luby z Kuby

Koniecznie muszę popłynąć na Kubę
Właśnie tam muszę wybrać się z kolegami
Na górnym pokładzie kubańskiego liniowca
Poczuć się na prawdę dobrze i wyruszyć w morze

Na pokładzie leniwie i cicho
Uśmiechnięty kelner poda drinki
I nic się nie stanie, wiatr zawieje sukniami panien
Statek dopłynie do portu w Hawanie

Ref. Mój luby, jest z Kuby x/ 4
Aleeksandro ukochany jest mieszkaniecm Hawany
Uśmiechnięty Kubańczyk z cygarem
To mój kawaler / x3

Tutajsza plaża jest bardzo duża
A państwo Kuba - takie małe
Najsłodsze dziewczyny na pobliskich wzgórzach
Zbierają trzcinę na plantacjach całe dnie