0040(028) Adam Pierończyk Quartet – A—Trane Nights

Adam Pierończyk Quartet – A—Trane Nights
Ilość:
  • Adam Pierończyk – saksofony sopranowy i tenorowy
  • Adrian Mears – puzon, didgeridoo
  • Anthony Cox – kontrabas
  • Krzysztof Dziedzic – perkusja

CD 1

Czołowy polski saksofonista, Adam Pierończyk, prezentuje na tym koncertowym nagraniu zniewalającą różnorodność talentów i doświadczeń. Ogólnie wiadomo, że Pierończyk jest jednym z największych mistrzów techniki gry na obu swoich saksofonach (tenor i sopran), a świat festiwali, sal koncertowych, studiów nagrań i międzynarodowych kontaktów jest mu bliski jak mało komu. Słuchając tego albumu ma się jednak również wrażenie odkrywania duszy, wielorakich zainteresowań, świadomych i nieświadomych inspiracji, indywidualnego zmysłu pięknego brzmienia połączonego z pełnią prawdziwych przeżyć.

Dwa pierwsze utwory mają tematy ludowe, przy czym niekoniecznie trzeba od razu myśleć o folklorze słowiańskim. Wyrazistość i fantazja przeobrażeń zastosowane przy ich opracowaniu w improwizacji to czysta poezja i zarazem intensywność jazzu. Utwór "Tranquil Prestidigitator" rozbrzmiewa orientalną melodyką saksofonu sopranowego osadzoną na grzmiących dźwiękach Didgeridoo (instrument dęty australijskich aborygenów). "Copernicus" to wielki portret solowy wszystkich czterech muzyków, przy czym instrumenty dęte dają oszałamiający obraz swobodniejszej artykulacji, rozwijanej od 1960 roku. "Storks of Marrakech" jest przede wszystkim duetem obu muzyków grających na instrumentach dętych, quasi modalnym, odniesionym do dwóch rozkołysanych tonów podstawowych. Pierończyk poświęcił ten utwór bocianom na fortyfikacjach Marrakeszu, ważne jest dla niego jednak stwierdzenie, że żaden z tytułów nie ma związku z muzyką. "Andalusian Garden" i "If I Ever Saw The Seashore..." to znowu popisy solistów. "Muniak & Pieronczyk" jest natomiast wielką niespodzianką, ponieważ temat ulokowany jest klarownie w końcowej fazie bebopu i obudowany aluzjami do Johna Coltrane"a oraz etosu kolektywnej improwizacji."
(Ulrich Olshausen, Frankfurter Allgemeine Zeitung)